“Rozumiejcie chwilę obecną” to krótkie refleksje o uważności, szukaniu Boga w codzienności, relacjach. Kolejne odcinki inspirowane są tekstami liturgicznymi z okresu Adwentu. Dzielimy się w nich własnym doświadczeniem małżeństwa, rodzicielstwa i tym, w jaki sposób pomaga nam ono w odkrywaniu Bożej obecności w naszym życiu.

Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie podpadli pod sąd. 

List św. Jakuba

Myśląc o uskarżaniu się, przyszło nam najpierw do głowy zjawisko narzekania. Niestety jest ono bardzo powszechne. Zastanów się, kiedy ostatnio wypowiedziałeś skargę na złą pogodę. Od kilku tygodni o takie westchnięcie jest bardzo łatwo. 

Jakiś czas temu o. Tomasz Gałuszka wygłosił w Krakowie rekolekcje “Jezus i bestie”. Tytułowe bestie to wady, które wymienia św. Tomasz z Akwinu. Jedną z nich jest właśnie narzekanie – Conquestia. O. Tomasz komentując tę wadę cytuje bł. Henryka Suzo “Narzekanie jest modlitwą demonów”. Dlaczego tak ostro? O. Gałuszka tłumaczy to definicją zła, a jest ona brakiem dobra. Zatem skupianie się na braku jak poświęcaniem czasu złu. To widzenie szklanki do połowy pustej. A co z jej zawartością? Pomijamy dobro, nie jesteśmy wdzięczni. 

A co jest tym dobrem? Według św. Tomasza z Akwinu wszystko co Pan Bóg stworzył jest dobre. Zatem jak wielkie mamy powody do wdzięczności. Wystarczy się rozejrzeć w sobie i dookoła siebie.

Samo nasze istnienie zasługuje na wdzięczność. To jest też sztuka poczucia własnej wartości. Nie definiowanie siebie przez swoje umiejętności czy przymioty – np. jestem wysoki, szczupły, wysportowany, potrafię dobrze jeździć samochodem. 

Dziękuj za wszystko brzmi banalnie? Ja mam tendencję do skupiania się na trudnościach. Jestem całą sobą pochłonięta przez zamartwianie się. Napięcie wtedy eskaluje we mnie i powoduje rozlewanie się czarnowidztwa na inne dziedziny życia, powiedzielibyśmy “neutralne”. W tym smutku i stresie, w którym się nakręcam, zaczynam narzekać na siebie, wypowiadając określenia, które rzekomo mnie definiują. I tak z emocji lęku, smutku, żalu rodzi się przypinka – jestem złą żoną, matką. A to jest już bardzo daleko posunięty, fałszywy wniosek.

Jak do tego doszło? Przez brak wdzięczności. I też samoświadomości – braku kontroli nad myślami, braku refleksji nad tym, co się we mnie dzieje. Takie było moje doświadczenie trudnego porodu i pierwszych tygodni życia Łucji, kiedy długo była sama w szpitalu. Nie mogłam się z tego otrząsnąć. Otwarcie się na dziękczynienie za to, że Łucja jest, że jest zdrowa, że jest już w domu, że podczas porodu spotkałam życzliwe i kompetentne osoby – powoli zaczęło łagodzić mój smutek i złość. Ogromną pomocą były dla mnie najpierw podstawowe narzędzie jakim jest bezpieczne odreagowanie trudnych emocji przez płacz i wygadywanie się Kamilowi. Ale to była już droga do wolności. Nie było to nakręcanie się bez nadziei na wyjście z tej sytuacji. 

Kolejnym obszarem narzekania jest postawa ofiary, którą wyraża zdanie “ja mam w życiu gorzej od innych”. Interpretowanie doświadczeń życiowych z tej perspektywy sprawia, że każdego dnia możemy znaleźć potwierdzenia swojej błędnej tezy. 

W książce “Kłamstwa, w które wierzymy” znajdujemy przykłady takich przekonań, które sobie wkręcamy. “Muszę być doskonały”. Póki nie będę taki jak sobie wymarzyłem to jestem do niczego. To jest oblicze perfekcjonizmu. I podstępna forma pychy. Nie jestem doskonały – jestem najgorszy. A dlaczego masz być doskonały? Dlaczego akurat ty masz być idealny, według swojego standardu? Czy dopuszczać bycie grzesznym przez całe życie? A to jest niestety wpisane w całe nasze życie przez skutek grzechu pierworodnego. Warto zastanowić się nad tym, że grzeszymy dlatego, że jesteśmy grzesznikami, a nie jesteśmy grzesznikami, ponieważ grzeszymy.

Przygotowując się do porodu czytałam historie kobiet, które nauczyły się przyjmować wszystko, co się wydarzy ze spokojem i łagodnością. Aby to osiągnąć ćwiczyły swoje myśli przez afirmacje, aby móc w odpowiednim momencie zastosować je jako blokadę panicznego lęku. Dzięki temu scenariusze, które wcześniej wydawały się dla nich najgorszą opcją, na przykład cesarskie cięcie przy marzeniu o porodzie naturalnym, nie powodowały w nich poczucia krzywdy i traumy. (Dla zainteresowanych tematem, polecam zapoznanie się z ideą Błękitnego porodu). 

Świadectwa tych kobiet pokazują, że możemy nauczyć się pozytywnego spojrzenia nawet na sytuacje, które nie idą po naszej myśli. Poród jest doświadczeniem ekstremalnym. Dziś mogę to powiedzieć z całą pewnością. A jednak da się wytrenować swoje nastawienie, aby w tak skrajnych warunkach wyczerpania i bólu powiedzieć – zgadzam się, przyjmuję. Jednak nasza codzienność niesie ze sobą wiele drobnych przeszkód, które także możemy przyjąć ze spokojem. To się nazywa wolność. 

Nie uskarżajcie się jedni na drugiego pisze św. Jakub. I mówi, że może grozić to sądem. Jako katolików obowiązuje nas Kodeks Prawa Kanonicznego, a w nim czytamy kan. 220: Nikomu nie wolno bezprawnie naruszać dobrego imienia, które ktoś posiada. Tutaj na chwilę chciałbym zatrzymać się przy obmowie i oszczerstwie, których wyzbycie się wymaga ogromnego heroizmu (przynajmniej dla mnie). Różnica między nimi. Obmowa –  Polega ona na ujawnianiu – bez obiektywnie ważnej przyczyny – wad i błędów drugiego człowieka osobom, które o tym nie wiedzą. Oszczerstwo jest przypisywaniem złych cech bliźniemu. Wielu świętych stosowało zasadę, że jeżeli już o kimś mówili, to tylko dobrze. Kardynał Wyszyński w swoim dekalogu zapisał: 

– Myśl dobrze o wszystkich – nie myśl źle o nikim. Staraj się nawet najgorszym znaleźć coś dobrego.

– Mów zawsze życzliwie o drugich – nie mów źle o bliźnich. Napraw krzywdę wyrządzoną słowem. Nie czyń rozdźwięku między ludźmi.

kard. Stefan Wyszyński

Warto te przykazania włączyć do swojego życia.

Inspiracja na ten tydzień

Spróbuj zaobserwować jak reagujesz na przeciwności w tym tygodniu. Każdego dnia zrób przegląd takich sytuacji, w których “los”, pogoda lub inne osoby działały wbrew tobie. Jakie emocje się w Tobie pojawiały? (Wszystkie emocje są dobre – są one cenną wskazówką o tym, czego potrzebujesz). Jaką postawę przyjmowałeś w tych sytuacjach? Czy był to bunt i obrażanie się na cały świat? Czy może poczucie krzywdy i wchodzenie w rolę ofiary? 

Świadomość jest pierwszym krokiem do zmiany. Co możemy zrobić z wiedzą o naszych reakcjach? Proponujemy praktykę modlitwy o pogodę ducha (tekst poniżej). Potraktuj ją jako trening myśli. Niech będzie afirmacją powtarzaną, kiedy coś idzie nie tak jak zaplanowałeś. Możesz też powtarzać w takich chwilach akty strzeliste. Moją metodą przez lata było wielokrotne słuchanie kanonów z Taize czy innych pieśni, które zapadają głęboko w pamięć i przypominają się w odpowiednich momentach. Specjalnie dla was przygotowaliśmy playlistę na Spotify “Muzyka do modlitwy – Przyklejeni”. Możecie z niej skorzystać lub stworzyć własną playlistę, która na was działa. Chodzi o to, żebyście znaleźli kawałek, który się “wkręci”. 

Zachęcamy do pobrania nowej grafiki na ten tydzień i ustawienia jej w telefonie, aby przypominała wam o tym, żeby nie narzekać – na siebie, na świat, na życie, na innych.

Modlitwa o pogodę ducha:

“Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego zmienić nie mogę, odwagi, abym zmieniał to, co zmienić mogę, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego”. 

Kilka pytań do samego siebie

1. Czy doceniam to, co mam? Czy potrafię powiedzieć o sobie, że jestem wystarczająco dobry? Czy uznaję, że jestem grzesznikiem i to nie umniejsza mojej wartości?

2. Czy narzekam? Czy nie mam takiego sposobu bycia, że szukam okazji do wyrażenia swojego niezadowolenia albo krytyki? 

Grafika do pobrania

Jak osiągnąć pokój ducha?